14.04.2008

Kolejne 3-1 z Brofanami.

Kolejne, ponieważ wszystkie nasze dotychczasowe spotkania z tą drużyną kończyły się wynikiem 3-1. Pierwsze, jeszcze na Braci Załuskich przegraliśmy 3-1 grając w czterech, drugie, w poprzednim sezonie wygraliśmy 3-1. Tym razem znowu wygraliśmy, chociaż po raczej kiepskiej grze.
W pierwszym secie zaczęliśmy od niedokładnego przyjęcia (mojego), które Michał z najwyższym trudem przebił na drugą stronę. Jednak rolę jelenia szybko przejął Szyba, zawsze robiący o jeden krok za mało przed odbiorem.
Niemniej nawet Szyba nie był w stanie przezwyciężyć świetnej gry Michała, Czajnika i reszty Eteru. Odskoczyliśmy przeciwnikom na 16-12 kiedy Szyba stwierdził, że nie może być tak lekko, spiął się i przeciwnicy wyrównali na 18-18. Piter wziął czas, po którym wszystko wróciło do normy i wygraliśmy seta do 21 albo 22.
W drugim secie zacząłem przyjęciem w kotarę. Co dziwne Czajnik się na mnie nie wydarł, pewnie zasnął na moment. [Czajnik sobie obrał tego dnia Tomka na ofiarę wydzierania i znęcania się] Potem było tak sobie, bez większej historii wlekliśmy się powoli za przeciwnikiem. Szyba nie przyjmował, Tomek nie do końca opanował blokowanie - piłkę czapował w buty, szkoda, że w nasze. Dodatkowo kontynuował niezwykłą passę popsutych serwów. Michał nie znał naszej strategii ataku (Czajnik, ktoś inny, Czajnik, ktoś inny, Czajnik, Czajnik) a na dodatek krótką grał tylko z Tomkiem i to najchętniej jak już sie ustawił podwójny blok. Dopiero przy stanie 20-24 Czajnik zaszalał zagrywką, wyciągnęliśmy 3 punkty z rzędu i przegraliśmy seta do 23 po nieudanej asekuracji Pitera.
Piter postanowił obciążyć winą za wszystko co się da Szybę i zasugerował, by przenieść go do bloku, a Lolka zatrudnić na przyjęciu. Pomysł mało mi się spodobał i miałem nosa, bo Szyba nagle zagrał jakby go ktoś podmienił. Wyjmował skróty, asekurował dalekie piłki, wyciągał czapy. Michał już nie rzucał na lewe tak długo aż siatka zatrzyma nam skrzydłowego, Tomek wreszcie przełożył łapki przy bloku a Lolek dostał nareszcie jakieś piłki i walił nad blokiem. Odskoczyliśmy na 5 punktów i znowu zaczęło się głupie tracenie punktów. W pewnym momencie doszli nas nawet na 15-17, ale tego dnia spóźnione pościgi były skazane na bezcelowość - odeszliśmy powolutku, wygrywając tego seta podobnie jak pierwszego.
Czwarty set zaczął się od pomyłki Marcina który zgubił nam punkcik. To nie przeszkodziło nam w systematycznym odskakiwaniu - przeciwnicy wzięli czas przy 12-6 a całego seta przegrali do 16. Mogło być o wiele lepiej, ale Piter uznał, że było to za proste i poobijał trochę ścianę za nami.
Oceny:
  • Michał - widać było pewne braki w zrozumieniu z zawodnikami, ale po pierwsze szybko się uczył, a po drugie nie marudził na piłki które dostawał - nie dlatego bynajmniej by odbiór nam się znacząco poprawił. Do tego parę razy w odpowiednim momencie kiwnął lub uderzył z drugiej piłki. 4+
  • Czajnik - gra tym lepiej im lepszy jest przeciwnik, więc dziś zagrał trochę poniżej swoich możliwości. Może to wina Michała, który za rzadko z niego korzystał? Trzeba jednak przyznać, ze zagrywka mu siedziała, co niestety najlepiej było widać wtedy, gdy raz jeden nie trafił już za pierwszym razem - bolało. 4+
  • Piter - miał (chyba) całkiem dobry dzień na siatce i niezły w przyjęciu i asekuracji. Nagrabił sobie dwoma niewymuszonymi błędami w przyjęciu w koncówce, ale poza tym było nieźle. 4+
  • Szyba - gdybym miał oceniać 2 pierwsze sety, byłby kozłem ofiarnym, gdybym oceniał set 3 byłby bohaterem. Tak musi się pocieszyć wypełnieniem obowiązku. 4
  • Lolek - Dzisiaj Lolek dostanie najwyższą ocenę, bo rządził na siatce i dołożył do tego trochę niezłych zagrywek i jakąś obronę. 5-
  • Tomek - Skuteczność zagrywki - przez litość nie wspomnę, wywalone w aut ataki na czystej siatce - checked, wbijanie piłki blokiem w nasze boisko - idealnie. W raz z upływem czasu było trochę lepiej, ale zdecydowanie stać go na więcej. 3
  • Gorzki z przyjęciem nieźle, piłka mnie trafiała, zabrakło trochę szczęścia przy piłkach nieobronionych, nie mam powodów by być złym na moją grę, ale z drugiej strony nie miałem czym zachwycić... powiedzmy 4+(+ za tytuł MVP ;P)

12.04.2008

Trzeba trochę więcej by nas złamać

[Czajnik: Osobiście się czuję złamany, ale się zrosnę!]
Klątwa nie była w stanie zmóc Czajnika, przerzuciła się więc z atakujących na inne pozycje. Wbrew pozorom to nie ja padłem ofiarą (choć niewiele brakowało). Kostki skręcili Wini i Krzysiek. To oznacza, że na 13 zawodników mamy 7 kontuzjowanych lub niepełnosprawnych.
Przed nami ogromnie ważny mecz - ważny o tyle, że jeśli nie wygramy z Brofanami to z kim? Najnowsze zmiany w lidze oznaczają, że musimy zająć miejsce w czwórce by uniknąć baraży. Poza zasięgiem wydają się Cienkie Bolki i Bromek, za nimi łeb w łeb idzie Bez Komentarza i Bartex. Wiele wyjaśni mecz pomiędzy tymi drużynami w nadchodzącej kolejce - będziemy wiedzieć za kogo trzymać kciuki.
Najpierw jednak musimy wygrać najbliższy mecz. Cieszyłem się niezmiernie na myśl o rozgrywaniu (no, powiedzmy w 85% - moje kolano i plecy mają inne zdanie na ten temat), niemniej team comes first i skład na niedzielę zapowiada się tak:
  • Na rozegraniu Michał. Debiut w naszej drużynie w meczu o stawkę, więc wszyscy życzymy mu jak najlepiej.
  • Na ataku Czajnik. Hip hip hurra.
  • Na skrzydle Piter, Lolek i Szyba.
  • Na środku Tomek.
  • Drugi środek obsadzi Jastrząb, przynajmniej tak długo jak długo da radę. Potem zastąpię go ja albo któryś z przyjmujących.
  • Libero - albo ja (wtedy odpada wersja z wchodzeniem za Jastrzębia), albo Daria (a ja sobie posiedzę).
Czyli pojawi się osiem do dziewięciu osób, z czego jedna pożyczona i 4 nie w pełni sprawne.
Jednakże jak stwierdziliśmy z Piterem, nie wystarczy zamiana Eteru w szpital by nas złamać. Nie damy się tak łatwo i tyle!

7.04.2008

Pierwsze zwycięstwo w IV sezonie!

Jeśli ktoś kiedyś rzuci hasło by przemianować drużynę z "Eter" na "Czajnik i spółka" czy jakąkolwiek nazwę podkreślającą rolę Czajnika w drużynie, nie będę protestował.
Nawet nie dlatego, że Czajnik wyśmienitym atakującym jest, tylko dlatego, że mając Czajnika w ekipie, wszyscy potrafią zagrać lepiej niż gdy go nie ma.
Zaczęliśmy od przedłużenia (przy mojej wybitnej pomocy) serii przegranych z rzędu setów do 11. Pierwszy przegrany jakimiś 10 punktami - i mniej więcej tyle błędów w przyjęciu popełniliśmy. W drugim zagraliśmy o niebo lepiej, jednak po wyrównanej walce przegraliśmy go również. Na szczęście w każdym kolejnym secie graliśmy lepiej (między innymi dzięki rozszyfrowaniu ich zagrywki), zaś przeciwnicy coraz bardziej opadali z sił.
Trzeci set wygraliśmy, prowadząc 2-3 punktami aż do samej końcówki. W końcówce doszło do drobnej nerwówki, ale niezawodny Czajnik, z drugiej linii, przy stanie 24-23 walnął nie do obrony [Czajnik: a raczej szczęśliwie nieobroniony ;-D] i w ten sposób zakończyliśmy złą passę.
W czwartym secie, dzięki świetnej grze Czajnika na siatce i perfekcyjnemu przyjęciu odskoczyliśmy wyraźnie przeciwnikom. Pomogło też parę decyzji sędziego Alaby, żywiołowo oprotestowanych przez naszych przeciwników. Mniej więcej przy stanie 20:12 zdarzyła się katastrofa - Rafał ustrzelony kilkakrotnie mocną zagrywką, piłka po taśmie której nie sięgnąłem, zrobiło się dość groźnie. W tym momencie szybka reakcja Pitera, wprowadzony zmarznięty Szyba, perfekcyjne przyjęcie i punktowy atak (chyba Piter z lewego skrzydła). Gdyby jeszcze Szyba w kolejnej akcji nie trafił w taśmę, pewnie można by jego występ w czwartym secie określić mianem "wejścia smoka".
Tie break upłynął już pod znakiem dominacji zawodników Eteru - zmiana od samego początku wyszliśmy na 3-punktowe prowadzenie i z niewielkimi korektami dowieźliśmy je do końca (na pewno było 4:1 i 8:5 po drodze). [Czajnik: widzę, że pominąłeś mój złośliwy tekst do przeciwników przed ostatnim punktem ;-D] Masz na myśli "teraz do mnie i ja kończę"? - [Czajnik: "Zapraszam do mnie potrójnym ;-P"]
Zwycięstwo nie zmieniło w znaczący sposób naszej sytuacji w tabeli, jednakże po 4 kolejkach graliśmy z ekipami z pierwszych 4 miejsc tabeli - co oznacza, że kolejne mecze powinny być łatwiejsze.
Oceny:
  • Wini: Nie wiem. Nie dostawałem od niego piłek więc trudno mi oceniać ich jakość, ale rozsądnie zmieniał adresatów wystaw, nieźle rozumiał się z Wygosem, nie grał na siłę tam gdzie nie było warto. Czasami trochę za bardzo oszczędzał Czajnika, no i kiepsko wypada w slalomie. Na siatce nie dał się zapamiętać a to ciut poniżej normalnego poziomu. 4
  • Czajnik: Jak na warunki - występ bliski perfekcji. Dopiero teraz widać jak wiele zależy od jego obecności na boisku - zarówno gry jak i uwag w trakcie gry. Może trochę za bardzo cięty jest na mnie chwilami, no ale taki już jest los libero (nie, nie mówię tu o pierwszym secie). 5+
  • Rafał: Bardzo dobra gra, pomijając pierwszy set i krótką dekoncentrację w końcówce czwartego seta (na szczęście ta druga bez konsekwencji). W ataku całkiem nieźle, wyśmienicie w obronie. I to wszystko na kacu po późnym wezwaniu. 4+
  • Piter: Dobrze w przyjęciu, dobrze w ataku. Groźna zagrywka, choć trochę za duży odsetek błędów. 4+
  • Szyba: zdjęty po pierwszym secie - nie bardzo mu szło. Jednak wezwany na pomoc w czwartym secie zrobił co miał zrobić. 4-
  • Wygos: wyśmienicie - stawiał czapę za czapą, rządził na krótkiej, nie psuł zagrywek. Trochę jeszcze za dużo zostawiał swobody atakującym i za często spóźniał dostawienie bloku, przez co piłka rykoszetowała od rąk i nie dawała się podbić, niemniej jednak występ wyśmienity. 5
  • Krzysiek: Nowa pozycja i jak na razie występ przeciętny. Wyśmienicie spełnił swe zadanie w odbiorze - przez 2 sety odebrał w miarę poprawnie dwie piłki i to były wszystkie piłki zaserwowane na niego (2 na 48, ciekawe). Na krótkiej musi się jeszcze z grać z Winim, chodzenie do bloku też powinien potrenować. 4
  • Gorzki: Po tragicznym pierwszym secie wziąłem się w garść - w 4 pozostałych wpadły mi jeszcze 3 punkty - mocna zagrywka między mną i Rafałem w 2 secie, skrót który zdjął mi Piter (oba w drugim secie) i mocna zagrywka po taśmie w czwartym. Ocena za kolejne sety 0, 4-, 4+, 4, 4 czyli razem mocna trója, z plusikiem za to, że pozbierałem się do kupy a nie załamałem, czyli 3+

Klątwa atakujących

Zaczęło sie od Jastrzębia, który rozwalił sobie bark w poprzedniej edycji i w tej prawdopodobnie w ogóle nie zagra.
Następnie, jeszcze przed sezonem, Czajnik złamał sobie głupio rękę.
W jego miejsce miał grać Paweł, ale skręcił sobie nogę, którą włożyli mu na 3 tygodnie w gips.
Nie mając Pawła, chcieliśmy na tej pozycji zatrudnić Krzyśka. Wymówił się jednak wizytą u jakiegoś specjalisty-dentysty, z konieczności na ataku zagrał więc Lolek i to zagrał naprawdę dobrze. Klątwa dała jednak znać o sobie już 4 dni później, kiedy we własne urodziny Lolek nabawił się paru szwów na twarzy w wyniku (według niepotwierdzonych źródeł) bliskiego spotkania z nieustalonymi osobnikami płci męskiej.

Miejmy nadzieję, że klątwa nie tyka ponownie i Czajnik jest bezpieczny...

9.03.2008

Motylem byłem ale utyłem.. czyli jak wygrywając 2:0 przegraliśmy 3:2

Zaczęło się od problemów z pozbieraniem składu.. :> Czajnik połamany, Gorzki w raju, Tomek świętował Dzień Kobiet (zachowanie godne naśladowania ;) ) szkoda tylko, że poinformował o tym o 13:30 (tego radzę nie powielać) a co do Rafała i Pawła nie mam pojęcia. (Piter: Rafał na kajakach, Paweł w Puławach pomaga utrzymać sie 3 lidze w lidze :D) W końcu udało się nazbierać: (ku zaskoczeniu całego zespołu) WILQ !!!, Piter, Lolek, Wini, Karolina (koleżanka Pitera), Krzysiek (kolega Pitera) oraz ja – Daria. Szybkie narady w szatni i plan był taki: szybkie 3:0 i do domku :>
Weszliśmy na hale i rozpoczęło się intensywne rozgrzewanie szkoda tylko, że na 7 osób mieliśmy 2 piłki. Na szczęście Marcin (jak się później okazało nasz sędzia) poratował nas jedną piłką. Trochę klepania piłek i poszliśmy na siatkę. Nawet nieźle to wszystko wyglądało z naszej strony, z kolei ze strony przeciwników różnie to było. Później kilka zagrywek i nie da się ukryć, że wszyscy pozytywnie nastawieni weszli na boisko. A nasze robaczki (jak to nazywa nas Gorzki) rozstawiły się na boisku następująco:
Zaczęło się od grania prostej piłki i przynosiło to pożądane efekty. Gra opierała się na 3 prostych założeniach:
  1. Przyjąć
  2. Rozegrać
  3. Przywalić
  • w przypadku większości piłek zadanie Pitera i Lolka
  • w przypadku gdy Piter i Lolek nie mogą: Wilq lub Krzyskiek
W pierwszym secie wyglądało wszystko ładnie. No może prócz zagrywki Wilqa która miała problemy, żeby zahaczyć o taśmę. Co prawda nie odbiegaliśmy zbyt mocno z punktami, ale jednak to my byliśmy górą i na naszą korzyść zakończył się set. Drugi set niewiele różnił się od pierwszego. Znów proste zasady i wszystko szło ok, no może prócz zgrania Krzyśka z Winim, ale przeciwnicy pomagali nam popełniając błędy. Ten set również zakończył się naszym zwycięstwem. I pewnie nikt by nie przewidział tego co stało się poźniej.

Pozytywnie nastawieni i zmobilizowani wcześniejszymi dwoma wygranymi setami weszliśmy na boisko. W drużynie przeciwników nastąpiła zmiana i nasze lewe skrzydło zaczął pilnować facet gabarytów Winiego lecz objętościowo to ten facet był Winim x 2.. i od razu zaczęły się problemy.. Złapał nas parę razy w bloku i już nie było tak kolorowo. Wtedy pojawiły się też problemy z dogadywaniem się na boisku i wpadło kilka piłek z zagrywki. Próbowaliśmy gonić ale na niewiele się to zdało. My podejrzanie traciliśmy skuteczność w ataku za to przeciwnicy się poprawili w tym elemencie. A wyglądało to mniej więcej tak: ja bronie i piłka o mało rąk mi nie urywa...piłka leci do Winiego...rozgrywa do Pitera... i... bolało... ale walczyliśmy dalej.

Stwierdziliśmy wspólnie, że przeciwnicy zauważyli, że głównie w ataku rządzi Piter i Lolek i mocno naszych zawodników pilnowali... Pomysł zagrania piłki do Karoliny okazał się być bardzo dobrą decyzją i pokazała dziewczyna facetom jak należy obijać blok ;) Goniliśmy powoli.. ale jak tu gonić jeśli najpierw Karolina, później Wini i również Lolek i Wilq nie chcieli być gorsi i posłali piłki w kosmos. Set zakończył się sromotną porażką. Pomyśleliśmy no cóż... wypadek przy pracy... Nie było 3:0 to będzie 3:1... Lolek i Piter dostali wskazówki, żeby nie „walić na pałę” tylko trochę się rozglądać po boisku i ewentualnie piłkę gdzieś palcami wrzucić... oczywiście :> bez odzewu ze strony zawodników i w tym secie szła za. Lolek z Piterem zagrali tak jakby się prześcigali kto lepszą dostanie...(Piter: Ja chciałem zauważyć, że punktowe w meczu dostałem tylko 2. Było troche nieskończonych, wyblokowanych ataków i troche takich, które wyasekurowaliśmy, ale za to chyba mała przesada :P) Walczyliśmy dalej...

Wtedy Wini postanowił zagrać do Wilqa. a ten... o mało nie zabił mężczyzn stojących w wejściu do hali (dla bardziej obrazowego wytłumaczenia: urywając im głowy).. najweselszy w tej sytuacji był fakt, że w pierwszym momencie sędzia (Marcin) pokazał punkt dla nas, co bardzo oburzyło naszych przeciwników, ale Marcin szybko zmienił decyzję przyznając punkt przeciwnej drużynie. Następna piłka to poprawka do Wilqa ale tym razem zrehabilitował się uderzając piłkę prawidłowo. Bardzo ambitnie.. ale dwa młotki to mało na rozpędzającą się drużynę przeciwników. Nasi panowie opadali z sił i wszystko zaczęło coraz gorzej wyglądać.. I stało się.. kolejny set w plecy.. Z chęcią wygranej weszliśmy na boisko w secie piątym. I wszystko nieźle się układało do stanu 5:5.. wtedy to szczęście zaczęło sprzyjać przeciwnikom i doprowadzili do 8:5 dla nich. Zmiana stron.. Gonimy powoli i już ładny wynik 8:8. Zapowiadało się, że zawalczymy w tym secie... Wtedy to jednak przeciwnikom zaczęło sprzyjać szczęście i wygrywali 12:9. Dobre zagrywki Karoliny pozwoliły doprowadzić do stanu 12:12. Następne piłki należały jednak do przeciwników i pełni złości z niewykorzystanej szansy udaliśmy się do szatni. Tam wszyscy stwierdziliśmy, że zabrakło jednego przyzwoicie uderzającego mężczyzny więcej.

Oceny:

Piter: Grał bardzo ambitnie i przez pierwsze dwa sety na bardzo dużej skuteczności. W secie trzecim i kolejnych zeszło z Niego powietrze, ale mimo to mobilizował wszystkich do walki i sam starał się jak najwięcej zdziałać. Kary godne jest natomiast uderzanie w pół siatki sytuacyjnych piłek które wcześniej zostały wybronione przez resztę drużyny. Minus również za to, że pomimo tego, że 28,57% drużyny stanowiły dziewczyny wciąż krzyczał „gramy chłopaki/panowie” i to w dodatku w Dzień Kobiet. (Piter: Oj, nie bądźmy już tacy drobiazgowi :P Skoro nie chcecie zaakceptować tłumaczenia, że grałyście jak faceci to będzie w takim razie takie, że Wy grałyście, chłopaki nie grali, wiec zwracałem sie tylko do nich :D To jak Daria, teraz już 4- ;> :D) ocena: 3+
Lolek: Podobnie jak Piter pierwsze dwa sety na wysokiej skuteczności. W trzecim i kolejnych setach zabrakło już sił. Nie da się ukryć, że jak na jego warunki po drugiej stronie miał całkiem niezłe blokowisko, ale nie dał się przekonać, że nie tylko gwoździami można punkty zdobywać i czasem wystarczy pomyśleć i kiwnąć. Ocena: 3
Karolina: Jak na pierwszy mecz w tej drużynie bardzo pozytywnie. 100% skuteczność (1/1 atak;) ) i do tego całkiem niezła zagrywka która przynosiła punkty. Robiła dokładnie to co było jej zadaniem na boisku (markowała środek bloku ;) )Ocena: 4
Krzysiek: Chyba jednak więcej się po koledze spodziewaliśmy. Mogło to być również spowodowane tym, że nie byli kompletnie zgrany z Winim.. a tekst „Czajnik by to skończył” raczej nie działał na Niego mobilizująco. Poprawnie w zagrywce ale prawdę mówiąc nic poza tym. Ocena: 3-
Wini: Pierwszy set kiepsko w rozegraniu za to młotki skutecznie atakowały. Kolejne sety lepiej, ale młotki zaprzestały atakować skutecznie. Zagrywka poprawna, bez rewelacji. Nawet wykonał jeden rzut do piłki... i o mało nie musieliśmy zmieniać boiska z powodu utraty klepek w parkiecie. Kilka razy pokazał się w bloku. Grał bardzo prostą piłkę, ale mała ilość osób w ataku to powodowała. Ocena początkowa: 3; końcowa: 4-
Wilq: Po prostu był. Piłek za wiele nie dostał (może to i lepiej dla kibiców, przynajmniej nie ucierpieli). W bloku ładnie pilnował. W zagrywce przez dwa pierwsze tragedia, a później poprawa. Ocena: 3
Pisanie na temat mojej gry pozostawiam Winiemu :)
Daria (libero) : no cóż, za wiele się nie nagrała (o co marudziła całą drogę powrotną), ale jak już grała to chyba robiła to czego od niej oczekiwałem. Może poza tym, że czasami dogrywała mi piłkę jakbym miał 150cm wzrostu ;) oceny nie wystawie bo ciężko ją dopasować do jej ocen, których nie pozwoliła mi przeczytać, pewnie bojąc się mojej zemsty.

Wnioski:

  1. Potrzebujemy więcej armat.
  2. Potrzebujemy jeszcze więcej armat.
  3. Trzeba się oduczyć walić na pałę.
  4. Granie przez cały mecz jednym skrzydłem nie popłaca.
  5. Powinni panowie zrozumieć, że grają też Panie. (Piter: To jakaś feministyczna propaganda :P Poza tym ten punkt mamy juz omówiony :P uważam go za niepotrzebny tutaj :D)
Dziękuję za uwagę... i do kolejnego ;) Autor(ka:P): Daria prawie Szyszka

4.02.2008

3:1 z Brofanami

W składzie dość awaryjnym wygraliśmy na pożegnanie z brofanami. Oczywiście wygraliśmy w najgorszy możliwy sposób, 3-1 i różnicą setów zajęliśmy szóste miejsce (tabelka na stronie pokazuje inaczej, ale oni z tą strona to maja problemy cały czas).
wygrana do zera dałaby nam czwarte miejsce w lidze. cóż, trudno.

Oceny:
Wini: biegaj, chłopie, biegaj. Musisz wyzdrowieć i schudnąć, bo bez tego to kiepsko będzie. Poza tym, jak popełniasz błąd (rzucasz Szybie szybką przez całe boisko) i dostajesz informację zwrotną "tak nie rób", to nie sprawdzaj, czy może komuś innemu się jednak spodoba. Ale tak naprawdę fajnie było, bardzo mi się krótkie Winiego podobały. 4-
Czajnik: za dużo zepsutych zagrywek. poza tym jednak ciężar gry na nim spoczywał i zasłużenie został man of the match. 4+
Rafał: odbiór wrócił - nie to, żeby jakiś genialny, ale dobrze było. Na siatce też ok, choć bez rewelacji. 4-
Szyba: odbiór taki sobie (dobry poziom szybowy) bardzo fajnie i w ataku i na zagrywce. 4
Tomek: W przeciwieństwie do mnie kończył coś na siatce i miał parę bloków. Miał też serie zagrywek - i tu jest pewne ale, bo to były serie zagrywek udanych i serie zagrywek nieudanych. Trochę musiał odbierać, ale krzywdy nam tym nie zrobił. 4-
Gorzki: zaczyna mi sie podobać ta pozycja. Wprawdzie wciąż skaczę za nisko o jakieś 10-20 cm by moje ataki były skuteczne a w bloku muszę grać wyblokiem, niemniej nie najgorzej mi to idzie ;P Do tego fajnie się broniło - przeciwnicy dość prostacko atakowali. Na dodatek mimo bezpiecznej i spokojnej zagrywki jakieś tam serie wpadały, więc summa summarum jestem raczej zadowolony z mojej gry. 4-

A tak przy okazji mamy przykład względności ocen pomiedzy meczami - bo wydaje mi się, ze z Brofanami zagrałem lepiej niż z Mira Paco a ocenę wystawiłem sobie gorszą ;P

27.01.2008

Gładkie 3-0 z Mira-Paco

Mecz praktycznie bez historii skończył się jak się miał skończyć. No może w pierwszym secie zaczęliśmy od 9-6, by następnie przegrywać 14-19 i po 2 seriach zagrywek najpierw Pitera (do 18-19) a potem mojej (chyba od 20 do 24 pociągnąłem) wygraliśmy 27-25. Potem już było łatwiej.
Jedyne nietypowe elementy to konieczność dość eksperymentalnego zestawienia składu - a dokładniej, z braku Jastrzębia, na środku zagrałem ja. Teraz mnie plecy bolą. Ała.
A teraz to co tygryski lubią najbardziej - oceny:
  • Piter: Świetna zagrywka, fajnie rzucał, został graczem meczu. Czego chcieć więcej? Cóż, to samo, tylko jeszcze lepiej. Trochę więcej zdecydowania na siatce i przy wysokich piłkach. Ustawianie się w obronie na prawej stronie, a nie na środku i przebieganie w ostatniej chwili. 5- (z maleńkim minusikiem czyli 4.95)
  • Czajnik: Fajnie grał. Miał trochę za dużo piłek "Przepraszam, mój błąd", żeby zostać graczem meczu no i Piter nie eksploatował go nadmiernie. 4+
  • Szyba: Dwie (lub więcej) prześliczne czapy, pewny w ataku, wreszcie nie przekraczał linii przy zagrywce. Chyba najlepszy odbiór w drużynie. 4+
  • Rafał: wygląda na to, że Rafał jeszcze nie schudł ale już ma problemy z koncentracją i dynamiką od swojej diety. Lepiej zagrał niż w poprzednich meczach w ataku, ale odbiór nadal tak sobie. Występ ratuje czujna i skuteczna gra w asekuracji. 4-
  • Paweł: Świetnie zagrał i w przyjęciu i w ataku. Gdy miał dobrą piłkę - walił, gdy miał kiepską - kiwał, niezależnie od tego, czy szedł na krótką czy na szóstą strefę. "Przeciwnicy lali w gacie jak tylko widzieli go w powietrzu". 5- (powiedzmy 4.94)
  • Gorzki: odbiór dobrze w górę, prawie dobrze do siatki, tylko strasznie rozregulowany na boki. W obronie i asekuracji mogłoby być lepiej. Zagrywka tak zwana taktyczna - trafiała gdzie miała trafić, wpuszczała przeciwników na nasz blok, jedna zepsuta gdy prowadziliśmy 24-17 w drugim secie (machnąłem z wyskoku mały aucik) jedna czapa, jeden podbity atak ale poza tym w ogóle nie wykorzystany w pierwszej linii. Zebrałem 3 punkty - za asa, blok i obronę po której przeciwnicy się pogubili i wpadła. Troszkę się spóźniałem do bloku (weszło parę dziur), mój wyblok był taki sobie (jakbyśmy jeszcze grali kolejne sety, to już skrzydłowi wiedzieliby czego się spodziewać po moim wybloku). Przy ocenie nie uwzględniam mojego repozycjonowania, a jedynie to, że taktyka drużyny wymagała, by grać dużo Pawłem (bo Paweł to killer a ja mam chory kręgosłup). I wychodzi mi powiedzmy 4.